poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Jak kupic samochod cz1.

Wiele ludzi myśli, ze w Dubaju pieniądze rosną na palmach, ludzie zarabiają dziesiątki tysięcy, a kredyty rozdają dosłownie na dowód... Pomyłka! 

Wcale tak nie jest. Od jakiegoś czasu planowałam kupno samochodu. 

Jestem w Dubaju, paliwo jest okropnie tanie, a samochody sporo tańsze niż w Europie. Gdzie jak nie tu będzie mnie stać na spełnienie moich marzeń? 
 Tak właśnie myślałam... Postanowione! Kupuje Mustanga! Czerwony, może czarny kabriolet? Dlaczego nie!? Byle wersja premium, bo ma kilka dodatków. V6, max. 3 letni, ale nie nowy, no bo po co? Tak sobie marzyłam. Ale co z tego wyjdzie...

Poza praca (w której zajmuje sie planowaniem całego show), zawsze planuje swoje prywatne zycie (co czasem doprowadza ludzi wokol mnie do szalu!). 

Miejsca, w których poszukuje samochodu to: www.dubizzle.com, www.yallamotors.com, osoby prywatne, znajomi, auto market w Sharjah i Dubaju. 
Budżet: max. 75 tys. za 2 letniego - kredyt (nie chce ruszać oszczędności).

Wizyta w banku (jeden z najbardziej znanych banków w Emiratach) tuz obok mojego biura
Pani przegląda tabelki by sprawdzić warunki kredytów, i zadaje kilka pytań:
Auto sportowe ? - tak! 
Ma Pani 25 lat?  - taak  mam!
Pensja powyzej 15,000 jest? - tak
Noo dobrze w takim razie nie ma problemu, oprocentowanie 3.68% rocznie plus 20% wartości jako wkład własny - nie ma problemu!

Wymagane dokumenty:
1. Paszport + visa
2. Lokalny dowód tożsamości
3. Prawo jazdy
4. Zaświadczenie o zarobkach
5. Wycena samochodu od dilera (dla samochodów używanych)
6. Passport + visa + dowód + karta rejestracyjna od właściciela samochodu
7. Umowa pomiędzy mną a sprzedającym

Wynajęcie "mężczyzny" - cale szczęście większość moich znajomych jest już zamężna, wiec postanowiłam wypożyczyć jednego z tych "mężów". Na blond włosy, przy kupnie samochodu nic nie zdziałam, a może nawet cena wzrośnie.

Czas zacząć poszukiwania... Obejrzałam z 20 Mustangów, na tak zwanych giełdach w Sharjah i Dubaju (Ras Al Khor). Kilka prywatnych... większość z nich ściągnięte ze Stanów, po wypadkach, wystrzelone poduszki, wymieniona przednia szyba, chłodnica itd. W coś takiego nie miałam zamiaru się pakować, bo takie samochody nie maja gwarancji.

Kolega kolegi polecił mi jednego pana z Pakistanu, który sprzedaje pięknego 2 latka, V6, czerwony! Jak marzenie :)). Spotykamy się we wtorek z nim i właścicielem auta. Jazda próbna, wszystko pięknie ładnie, ale coś nie tak z wydechem i hamulcami. Pan z Pakistanu obiecuje wszystko naprawić, plus zrobić przegląd, nałożyć powlokę, która będzie chronić lakier, wymienić oleje itd. itd. itd. Umawiamy się na czwartek, na następne spotkanie, sprawdzenie hamulców i zabranie autka na Tasjeel test (test, który przechodzi każde autko przed rejestracja). 
W czwartek okazuje się, ze samochód jeszcze nie wysechł, bo padał deszcz... dobra wytrzymam jeszcze przez weekend. W niedziele Pan mówi, ze właściciel od piątku nie odbiera telefonu i nie do końca wie co z nim jest. W poniedziałek okazuje się, ze wlasciciel auta musiał wyjechać do Pakistanu, bo umarła jego babcia i jego telefon nie działa... słuch po nim zaginał. 

Po kilku latach w tym kraju nie daje się nabrać na takie bajeczki (tutaj wielu ludzi uśmierca bez skrupułów swoja rodzinę, co najmniej dwa razy w roku). Zwłaszcza panowie z Pakistanu lub Indii są perfekcyjnymi bajkopisarzami. Prawdopodobnie ktoś inny kupił auto i panowie nie musieli zmieniać tego wszystkiego czego wymagałam od nich ja. 

Emocje opadły, wznowiłam poszukiwania. Na www.dubizzle.com już po zdjęciach mogłam zauważyć, ze samochody są po wypadkach, maja wymieniane lampy itd...

to koniec części pierwszej, wygląda na to ze będzie ich jeszcze kilka.. 


Czytaj więcej…

środa, 16 kwietnia 2014

Dubajowe ciekawostki - limit predkosci

Wchodzimy w temat motoryzacji w moim życiu... 

Dzisiaj zestawienie limitów prędkości na drogach w Dubaju

jak widać radar łapie dopiero powyżej 21km od określonej prędkości.
Przy ograniczeniu do 80km/h możemy spokojnie jechać 100km/h  radar złapie nas przy 101km/h


pozdrawiam,
K

Czytaj więcej…

niedziela, 13 kwietnia 2014

piatkowy poranek

Piatkowy poranek, godzina 10. Otwieram zaslony i widok dalej ten sam. Slonce, wiezowce, stacja metra. Drogi w miare puste, zrobia sie pelniejsze po pierwszej modlitwie, czyli okolo 13. Zrobilam sobie kubek zielonej herbaty z mieta. Usiadlam na moim ogromnym lozku w swiezej poscieli i napłynęły mi do głowy pewne myśli. 

Zastanowiłam się nad sensem mojego "istnienia", życia w Emiratach. Prawie 7 tysięcy kilometrów z dala od mojej kochanej rodziny, domu, ponad 8 tysięcy kilometrów dalej od mojej Kasi, z która rozumiemy się bez slow i nawet gdy nie rozmawiamy ze sobą kilka tygodni wiemy, ze wszystko jest pod kontrola i potrafimy przekazać sobie wszystkie najważniejsze informacje w ciągu sekundy. Co kilka miesiecy, czasem nawet dwa razy w roku mam te same mysli.. Dlaczego do cholery ja tutaj jestem? 

Dlaczego tutaj mieszkam, pracuje w kraju, w ktorym nie ma dla mnie przyszlosci? W kraju, ktory za kilka lat mnie stad "wyrzuci" (bo osoby powyzej 65 nie dostaja wiz rezydenta). Po co to wszystko? Tesknie za rodzina, znajomymi, moimi katami w Zielonej Gorze. To wlasnie tam chcialabym kiedys mieszkac, otworzyc swoj biznes i mala kawiarnie z shisha i książkami. Nie mam planów na własna przyszłość, na własne życie... żyję z dnia na dzień. Brak stabilizacji... Wiem, ze wielu z Was powie, ze tylko tutaj moge zdobyc super międzynarodowe doświadczenie, mogę pracować w miedzynarodowych firmach, poznac inna kulturę, religie. 

 Ale czy warto poswiecic wlasne dobre samopoczucie, poczucie bezpieczenstwa dla tego wszystkiego? Mam tu znajomych, przyjaciol, wiele bliskich mi osob, Zdaje jednak sobie sprawe, ze oni kiedys moga wyjechac i tak nagle zniknac z mojego zycia. 

Wielu z Was nie docenia tego co ma w Polsce, wielu z Was narzeka na kraj, na system, na brak slonca.. Ale wielu z Was nie ma pojecia jak cholernie ciezko jest zyc w kraju, gdzie nie ma sie zadnej bliskiej osoby. Kogos, kto po prostu jest obok Was, kiedy tego potrzebujecie. Ktos, kto bedzie nudzil sie razem z Wami na kanapie zupelnie bezinteresownie... tak jak rodzice, babcia, rodzenstwo, kuzyni... 

 Tutaj kazdy zyje swoim własnym życiem.

 Uwierzcie mi, to słońce, pieniądze, samochód, brak podatkow... nie jest najważniejsze...

Czytaj więcej…

środa, 9 kwietnia 2014

Nowy wyglad

I jak ? Podoba sie wam nowy wyglad mojego bloga? Jest blondynka, jest wielbłąd i jest kolor czerwony :))

W zakładce Polecane Miejsca, będę wrzucać wszystkie potrzebne i sprawdzone kontakty tj. Polska fryzjerka, Polski lekarz, dobra wypożyczalnia aut itd itd.

Mozecie znalesc mnie na facebooku i instagramie (zapraszam do wysylania zaproszen).

Za szablon dziekuje Angelice i Mariuszowi z bloga http://www.zatrzymujacczas.pl/


pozdrawiam,

K



Czytaj więcej…

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Polish Ladies night out

1 kwietnia 2014, nie nie to nie Prima Aprilis 37 pieknych Polskich kobiet zebralo sie w jednym miejscu i zawróciło wszystkim mężczyzną w głowie.

Miejsce: Embassy, Grosvenor Hotel. Dubai Marina 
W każdy wtorek większość klubów organizuje tzw. Ladies night czyli darmowe drinki lub specjalne ceny tylko dla kobiet.  W Embassy każda kobieta dostaje 3 kupony na 3 darmowe drinki i parę przekąsek.

Zaczęło się nie od mojego niewinnego posta na facebooku "Polacy w Dubaju" po dwóch dniach zebrałam około 30 like i kilka komentarzy, około 25 potwierdzeń.
W dniu imprezy udało sie zarezerwować kilka sofek i stolików dla nas, spodziewałam się około 20 kobiet! Okolo 21:00 poprosilam obsluge by doniesli nam dodatkowe siedzonka bo bylo nas 37!!!!!

Pobiłyśmy Dubajowy rekord w ilości polek na jeden metr kwadratowy.

 Girls just wanna have fuun! :))

Niestety nie miałam okazji porozmawiać z każda z was... Okazało się ze wiele z was czytała mój blog przed przyjazdem do Emiratów. Bardzo mnie to cieszy ze dzięki mojej "twórczości" (hahaha) jest wam łatwiej zaaklimatyzować się tutaj.

K,

Czytaj więcej…

wtorek, 1 kwietnia 2014

Tam gdzie "smierdzi" kasa

Fujairah - Dibba, miejsce (Emirat) o którym pisalam juz kilkakrotnie... bardzo lubię tam wracać. Piękne miejsce w gorach nad Oceanem Indyjskim takie inne niz Dubaj



Czytaj więcej…

niedziela, 30 marca 2014

18 Faktow o Arabii i Arabach

1.  Egipt, Jordania, Liban, Palestyna, Izrael, Syria, Maroko, Libia, Tunezja, Algieria, Turcja maja własna markę piwa

2. Libanczycy maja fiola na punkcje operacji plastycznych, okolo 1.5 miliona operacji plastycznych w ciagu roku (4 miliony mieszkancow)  

3. W Bahrajnie jest malutka dzielnica Zydowska wraz z Synagoga

Czytaj więcej…